139. Samo już otwarte popieranie Filipa przed wojną budzi zgrozę, o ty ziemio święta i mój ty Boże na niebie. Jakżeż nie! Toć przeciw ojczyźnie. Wybaczcie mu to wszelako, jeżeli chcecie, wybaczcie. Ale nadeszła chwila, kiedy rabunek dokonany przez Filipa na naszej flocie handlowej stał się faktem niewątpliwym. Chersonez padł ofiarą spustoszeń425, Filip maszerował na Attykę, nie było wątpliwości, że wojna rozpoczęła się na dobre. Co wtedy zdziałał w waszej obronie ten intrygancki paszkwilant? Niech spróbuje udowodnić! Nie ma ani większego, ani mniejszego wniosku Ajschinesa w obronie interesów państwa. Jeżeli twierdzi, że ma, niech pokaże choćby teraz, w czasie odmierzonym na moją mowę426. Nie ma żadnego. Są więc tylko dwie możliwości; albo nie miał nic do zarzucenia podówczas mojej działalności i dlatego nie stawiał innych wniosków, albo popierał interes wroga i z tego powodu nie występował z lepszymi radami.

Wielki szantaż z Lokrami Amfizejskimi

140. Ile razy szło o jakąś złą sprawkę, nie przemawiał wtedy, nie występował z wnioskami? Toż nikt inny do słowa nie mógł przyjść! Wprawdzie różne jego matactwa mogło państwo widocznie znosić, a jemu udawało się działać zaskórnie; ale dopuścił się jednego takiego występku, który ukoronował wszystkie poprzednie. Nad nim to rozwodził się szeroko i wyłuszczał uchwały o Lokrach Amfizejskich427, bo chciał przekręcić prawdę. Ale afera nie jest taka prosta; skądże? Nigdy ty nie zmyjesz z siebie tamtejszej sprawki, choćbyś nie wiedzieć ile mówił.

Inwokacja

141. Proszę w waszym obliczu, Ateńczycy, wszystkich bogów i boginie, patronów Attyki, Apollina Pytyjskiego428, opiekuna miasta od odwiecznych czasów, i modlę się do nich wszystkich, aby mi dali szczęście i zbawienie, jeżeli prawdę powiem przed wami i jeżeli prawdę powiedziałem zaraz wtedy na zgromadzeniu, skoro tylko zobaczyłem, jak ta brudna dusza brała się do dzieła; jeżeli stawiam mu kłamliwe zarzuty przez nienawiść i prywatną rywalizację, niech mi odmówią wszystkich swoich błogosławieństw429.

Sprawca potwornej zbrodni

142. Dlaczegóż uderzyłem w taki podniosły i napięty ton? Mam dokumenty pisemne w archiwum państwowym i na ich podstawie udowodnię wam do oczu; wiem, że pamiętacie wypadki, ale obawiam się, że Ajschines będzie wydawał się wam niezdolny do zbrodni, jakich dopuścił się. Już raz tak zdarzyło się, skoro kłamliwe jego sprawozdanie przyprawiło o zagładę nieszczęśliwych Fokijczyków. 143. Ten to człowiek jest sprawcą wojny amfizejskiej, on sprowadził Filipa do Elatei, on spowodował wybór Filipa na naczelnika Rady Amfiktionów; ten wybór sprowadził ruinę Grecji; on jeden jest przyczyną ostatecznej katastrofy. Wtedy natychmiast protestowałem i wołałem na zgromadzeniu: „Wojnę sprowadzasz Ajschinesie do Attyki, wojnę amfiktiońską”. Ale klika ich zmówiona siadła razem i nie pozwolili mi mówić; inni dziwili się i byli zdania, że z osobistej nienawiści robię mu bezpodstawne zarzuty.

144. Przeszkodzono wam wtedy, ale teraz posłuchajcie, Ateńczycy, o co w istocie szło wtenczas w tych knowaniach i jaki był ich przebieg; zobaczycie aferę dobrze ułożoną i skorzystacie wiele dla poznania dziejów politycznych, zrozumiecie talent dyplomatyczny Filipa.

Rewelacje

145. Nie mógł Filip spodziewać się końca wojny z wami, o ile by nie udało mu się powaśnić Teban i Tesalczyków z waszym państwem. Sama wojna jako taka i piraci430 dawali mu się ogromnie we znaki, chociaż wasi generałowie marnie prowadzili ją przeciw niemu. Ustał wszelki wywóz produktów krajowych oraz dowóz niezbędnych. 146. Siły jego morskie nie dorównywały wtedy waszym i nie był w stanie dostać się do Attyki bez udziału Tesalii i bez zezwolenia Teb na przejście. Mimo zwycięstw nad wszystkimi dowódcami, jakichkolwiek wysyłaliście (nie wchodzę w to431), przecież przez samo położenie geograficzne i ze względu na środki432, jakimi rozporządzały obie strony, wynikały niewygody dla Filipa. 147. Wiedział, że Tesalowie lub Tebańczycy nie posłuchają go, jeżeli nakłaniając ich do pochodu na was, wysunie motyw osobistej nienawiści. Spodziewał się łatwiej czy to oszukać, czy to przekonać, jeżeli wystąpi w roli przedstawiciela ich wspólnych pretensji i da się im wybrać na naczelnego wodza. Cóż tedy? Próbuje — patrzcie, jak zręcznie — wywołać wojnę między amfiktionami i rozdwojenie na zebraniu pylagorów433; rozumiał, że wtedy natychmiast okaże się potrzeba jego pośrednictwa. 148. Jeżeliby odnośny wniosek postawił jeden z wysłanych przezeń legatów sakralnych lub przez sprzymierzeńców, wiedział, że wywoła to podejrzenie i Tebanie, Tesalczycy i wszyscy będą mieli się na baczności, a łatwiej będzie aferę utrzymać przez jakiś czas pod korcem, jeżeli to zrobi Ateńczyk, jako przedstawiciel państwa przeciwnego Filipowi. Tak też stało się. 149. Jakżeż tego dokonał? Przekupił tego oto pana. Oczywiście nikt nie przewidział takiej możliwości ani nie starał się zabezpieczyć przed nią, jak to bywa u nas zwykle; stąd zaproponowano Ajschinesa na reprezentanta państwa na zebraniu amfiktionów i trzema czy czterema głosami obrano go i obwołano. Przybywszy w tym oficjalnym charakterze do amfiktionów, odłożył wszystko inne na bok, a dopełniał warunków najmu. Układa mowy pięknie brzmiące, opowiada legendy o poświęceniu ziemi kirrajskiej434 i ludzi nieobeznanych z retoryką i nieprzewidujących przyszłości, jak to tacy legaci sakralni, 150. nakłania do uchwały, aby oglądnąć okolicę, którą Amfizejczycy uprawiali jako swoją. Ajschines zarzucał, że ona należy do ziemi świętej, chociaż Lokrowie nie wytaczali nam żadnego procesu — to wszystko są kłamliwe wybiegi Ajschinesa. Poznacie po tym: nie było chyba wolno Lokrom wytoczyć procesu państwu bez pozwu. A któż was pozwał? Przed jaką władzę? Wymień takiego, który by wiedział coś o tym, udowodnij. Nie potrafisz — był to pusty i kłamliwy wybieg. 151. Amfiktionowie obchodzili całą okolicę, prowadził Ajschines; wtem uderzyli na nich Lokrowie i o mało co nie zakłuli wszystkich; niektórych nawet legatów sakralnych uprowadzili z sobą. Zakotłowało się; stąd zażalenia i wojna przeciw Amfizejczykom. Najpierw Kottyfos435 poprowadził wojsko samych amfiktionów, gdy zaś jedni nie przybyli, drudzy, przybywszy, nic nie robili, na następnym posiedzeniu amfiktionii nakręceni i od dawna zdeprawowani przedstawiciele Tesalii i innych miast żądali, by natychmiast ofiarować Filipowi naczelne dowództwo; a mieli za sobą wymówkę bardzo przemawiającą z pozoru; 152. przedstawiali, że albo sami muszą płacić nadzwyczajne podatki i utrzymywać najemników, a karać niestosujących się, albo wybrać owego. Po co dużo mówić? Tak wybrano Filipa na naczelnego wodza. Ten natychmiast zbiera wojsko, wkracza niby w pochodzie na Kirrę, uprzejme ukłony oświadcza Kirrajom i Lokrom, a zajmuje... Elateję. 153. Gdyby na ten widok nie byli zreflektowali się Tebanie i nie połączyli się z nami, byłaby ta afera, jak roztop, obróciła się na nasze państwo. Tymczasem zatrzymali go — przynajmniej na razie — Tebanie, przede wszystkim, Ateńczycy, przez bożą jakąś opatrzność nad wami, a potem, ile leży w mocy jednego człowieka, i przeze mnie.