Ajschines wcieleniem demona zagłady
158. Któż ułatwił Filipowi przygotowania? Któż głównym sprawcą nieszczęść? Czyż nie Ajschines? Nie mówcie jeden do drugiego — bo krąży taka opinia — że jeden człowiek tyle cierpień zadał Grecji. Mój ty Boże, nie jeden, ale wielu łotrów w każdym państwie. 159. Jednym z nich jest Ajschines. Jeżeli należy wypowiedzieć się bez ogródek, nie wahałbym się nazwać go demonem zagłady wszystkich ofiar afery amfizejskiej: ludzi, okolic, miast. Siewca jest ojcem posiewu nieszczęścia. Dziwię się, że nie odwróciliście się na jego widok. Zdaje się, jakaś wielka ciemność leży między wami a prawdą.
Dzieło wichrzycieli
160. Potrąciwszy o zbrodnie Ajschinesa przeciw ojczyźnie, siłą przeciwieństwa pchnięty znalazłem się przy mojej własnej działalności politycznej. Zechciejcie o niej posłuchać; nie byłoby to nic nadzwyczajnego z waszej strony, Ateńczycy, z wielu powodów, a szczególnie ze względów czystej przyzwoitości: jeżeli ja podejmowałem mozoły w waszej sprawie, nie moglibyście wy przynajmniej opowiadania o nich wysłuchać cierpliwie? 161. Widziałem, że Tebańczycy, a poniekąd i wy, nie doceniacie wspólnego niebezpieczeństwa, które wymagało wielkiej przezorności, i że pozwalacie róść Filipowi, za sprawą sprzedanych mu popleczników w obu państwach, natomiast bardzo łatwo popadacie w niesnaski między sobą. Niezmiennie starałem się temu zapobiec, nie tylko z własnego przekonania o pożyteczności takiej koniunktury, 162. ale w pełnej świadomości, że Aristofon436, a potem Eubulos, usiłowali przez cały czas doprowadzić porozumienie do skutku i na tym punkcie byli jednomyślni, chociaż zresztą437 często zwalczali się. Jak długo oni żyli, szedłeś, lisie, za ich nogą i łasiłeś się do nich — nie widzisz, że oskarżasz zmarłych? Zarzutami przeciwko mojej polityce tebańskiej oskarżasz raczej ich niźli mnie, ponieważ oni jeszcze przede mną uznali za wskazane takie przymierze. 163. Ale wracam do wątku. Ajschines wywołał wojnę amfizejską, reszta wspólników przyczyniła się do wichrzycielskiego dzieła Ajschinesa, aby powaśnić nas z Tebami; w rezultacie Filip obrócił się na nas — cel całego wichrzenia — i gdybyśmy nie byli poderwali się zawczasu, nie pozbieralibyśmy się na powrót. Tak daleko doprowadzili ci panowie.
Panika w Atenach
168. Filip pojawił się na czele armii i zajął Elateję, w rozumieniu, że żadna moc już nie zdoła przywrócić zgody między nami a Tebami. Pamiętacie wszyscy popłoch, jaki wtedy wybuchnął w mieście. Posłuchajcie jednakowoż najgłówniejszych momentów.
169. Był wieczór, gdy przybył goniec do Wydziału Rady z wieścią, że Elateja zajęta. Urzędnicy zerwali się natychmiast od stołu, zarządzili opróżnienie rynku z kramów i zapalenie wici, inni posyłali po generałów i wołali trębacza; popłoch panował na całym mieście. Nazajutrz z brzaskiem Wydział zwołał Radę na ratusz, wy ściągaliście na zgromadzenie, a zanim Rada skończyła urzędowanie i powzięła uchwałę wstępną, cały lud siedział na górze. 170. Potem pojawiła się Rada, Wydział zakomunikował nadeszłą wiadomość, wprowadzili gońca, a ten przedstawił zajście. Herold zapytał: „Kto chce przemawiać?”, ale nie zgłosił się nikt. Mimo wielokrotnego zapytania herolda nie podniósł się nikt, chociaż byli obecni wszyscy generałowie, wszyscy mówcy, ojczyzna wołała o głos ratunku; bo wołanie herolda, jakiego regulamin domaga się od niego, godzi się uważać za jeden głos całej ojczyzny.
Bohater dnia krytycznego
171. A przecież, gdyby wezwano do wystąpienia pragnących ratunku dla państwa, powstalibyście wszyscy i inni Ateńczycy i szlibyście na mównicę — boć wszyscy chcecie naturalnie ratunku dla niego; gdyby wezwano najbogatszych, podnieśliby się wszyscy w liczbie trzystu; gdyby łączących jedno z drugim, to jest i życzliwych państwu, i bogatych438, podnieśliby się późniejsi tak hojni ofiarodawcy; uczynili to i z życzliwości, i z zamożności. 172. Widocznie owa chwila i dzień ów wymagały człowieka nie tylko życzliwego i bogatego, ale idącego za tokiem wypadków od początku, zorientowanego w położeniu i z gotowym a trafnym osądem celów odnośnej polityki Filipa; człowiek nieobeznany z materiałem, bez autopsji na dłuższą metę, przy całej życzliwości i zamożności nie mógł wiedzieć, co trzeba robić, ani nie mógł wam radzić. 173. Ja okazałem się mężem dnia owego439, wystąpiłem, przemówiłem do was; wysłuchajcie mnie jeszcze raz z wytężoną uwagą, a to z dwu powodów: najpierw dlatego, abyście wiedzieli, że jedyny z mówców i polityków nie opuściłem w niebezpieczeństwie placówki życzliwości440, ale zdałem na niej mój egzamin, występując wśród samych niebezpieczeństw ze wskazanymi wnioskami, po wtóre, ponieważ małą stratą czasu okupicie wielki zasób doświadczenia na dalszy bieg kampanii politycznej na każdym polu.
Przemówienie Demostenesa ratuje sytuację