Będziecie przestrzegać najściślejszej wstrzemięźliwości: dwa skromne posiłki na dzień to wszystko.

Córka nie będzie nigdy wychodzić bez pani, a pani bez niej. Nie zaniedbacie żadnego ze środków służących ku zbudowaniu bliźniego tanim kosztem.

Zwłaszcza, powtarzam raz jeszcze, nie życzę sobie w waszym domu ani księży, ani mnichów, ani dewotek.

Idąc przez ulicę, będziecie miały oczy spuszczone; w kościele widzieć będziecie jeno Boga”.

— Przyznaję, jest to twardy tryb życia, ale nie potrwa zbyt długo i przyrzekam sowitą zań nagrodę. Rozpatrzcie się, zastanówcie; jeżeli przymus zda się wam ponad siły, wyznajcie szczerze; ani mnie to obrazi, ani zdziwi. Zapomniałam powiedzieć, iż byłoby właściwe, abyście się obeznały nieco z podręcznym słowniczkiem mistycznym, jak również spoufaliły się z historią Starego i Nowego Testamentu, tak aby was można było brać za nabożnisie dawnej daty. Bądźcie żansenistkami34 lub molinistkami, jak wam się podoba; najlepiej trzymać się opinii swego proboszcza. Nie zapominajcie przy każdej sposobności ciskać na prawo i na lewo gromy na filozofów; krzyczcie, że Wolter jest wcielonym Antychrystem, nauczcie się na pamięć książeczki waszego labusia35 i obnoście ją, jeśli trzeba...

Pani de La Pommeraye dodała: „Nie będę was odwiedzała w domu; nie jestem godna towarzystwa tak świętych kobiet; ale nie niepokójcie się: będziecie zachodzić niekiedy po kryjomu i tu, w małym kółeczku, znajdzie się jakieś odszkodowanie za pokutniczy tryb życia. Ale udając cnoty wszelakiego autoramentu, nie nasiąknijcież nimi zbyt głęboko. Co do wydatków waszego gospodarstwa, to moja sprawa. Jeśli projekt się uda, nie będziecie mnie potrzebowały; jeśli zawiedzie bez winy z waszej strony, jestem dość bogata, aby wam zapewnić los uczciwy i lepszy niż rzemiosło, któreście dla mnie poświęciły. Ale przede wszystkim poddanie bezwarunkowe, nieograniczone mojej woli: inaczej nie odpowiadam za nic na teraz i nie zobowiązuję się do niczego na przyszłość”.

PAN pukając w tabakierkę i zaglądając na godzinę: Piekielna główka kobieca, doprawdy! Niech mnie Bóg broni, abym miał spotkać podobną.

GOSPODYNI: Cierpliwości, cierpliwości, nie znasz jej pan jeszcze.

KUBUŚ: Czekając aż to nastąpi, moja piękna, urocza gosposiu, gdybyśmy tak szepnęli słówko tej butelce?

GOSPODYNI: Panie Jakubie, szampańskie upiększa mnie w pana oczach.