— Jak to, nie masz mi pani nic do zwierzenia?

— Nie.

— A cóż, droga przyjaciółko, ów młody hrabia, który za czasu mego panowania przypierał cię tak wytrwale?

— Prosiłam, aby zaniechał odwiedzin, i nie widziałam go od tego czasu.

— Ależ to szaleństwo! I czemuż go oddalać?

— Bo mi się nie podoba.

— Och, margrabino, zdaje mi się, że zgaduję twoją tajemnicę: pani mnie jeszcze kochasz.

— Być może.

— Liczysz na mój powrót.

— Dlaczego nie?