MARGRABIA: Nie mogę dłużej wytrzymać, muszę pani wyznać wszystko. Zająłem się żywo córką jej przyjaciółki; czyniłem wszystko, co się zowie wszystko, aby o niej zapomnieć; i im więcej dokładałem starań, tym bardziej musiałem pamiętać. Ta anielska istota prześladuje mnie; błagam, chciej mi pani oddać ważną przysługę.

PANI DE LA POMMERAYE: Jaką?

MARGRABIA: Koniecznie, muszę koniecznie ją widzieć i to za twoją pomocą. Puściłem w ruch szpiegów. Jedyna droga, jaką odbywają, prowadzi z domu do kościoła i z kościoła do domu. Dziesięć razy zjawiłem się pieszo na ich drodze; nie spostrzegły mnie nawet; wystawałem pod drzwiami bez skutku. Z ich łaski stałem się rozpustnym jak szympans, później nabożnym jak anioł; nie chybiłem mszy ani razu od dwóch tygodni. Ach! droga przyjaciółko, co to za twarz; jakaż ona piękna!...

Pani de La Pommeraye wiedziała o tym. „To znaczy — rzekła — iż uczyniwszy wszystko, aby się uleczyć, nie poniechałeś niczego, aby się utwierdzić w szaleństwie, i że ten ostatni zamiar lepiej ci się powiódł?

MARGRABIA: Tak, powiódł się, nie umiałbym opisać do jakiego stopnia. Czyż nie ulitujesz się nade mną i czy nie będę ci winien szczęścia oglądania jej?

PANI DE LA POMMERAYE: Rzecz jest trudna i jeśli się jej podejmę, to pod jednym warunkiem; mianowicie, iż zostawisz te nieszczęśliwe w spokoju i przestaniesz je dręczyć. Nie będę ci taić, iż pisały do mnie z rozżaleniem o twoim prześladowaniu; oto list...

List dany margrabiemu do przeczytania ułożony był wspólnie. Napisała go jakoby panna Aisnon na rozkaz matki: a włażono weń tyle godności, słodyczy, prostoty, wytworności i dowcipu, ile było trzeba, aby do reszty zawrócić w głowie margrabiemu. Toteż podkreślał wykrzyknikami każde słowo; nie było zdania, którego by kilkakrotnie nie odczytał; płakał z radości; mówił do pani de La Pommeraye: „Przyznaj, droga przyjaciółko, że nie można chyba napisać zręczniej i ładniej”.

PANI DE LA POMMERAYE: Przyznaję,

MARGRABIA: I że każde słowo budzi wprost podziw i szacunek dla takiej kobiety!

PANI DE LA POMMERAYE: Tak by się godziło.