KUBUŚ: Z tego, co mi sekretarz margrabiego des Arcis opowiadał o mężu pięknej pani w kabriolecie.

PAN: Jest wdową!

KUBUŚ: Straciła męża w czasie podróży do Paryża; kłopot był z tym, że ów człowiek, uparty jak diabeł, nie chciał słyszeć o sakramentach. Właśnie owej pani zamku, gdzie Ryszard spotkał ojca Hudsona, poruczono zadanie pojednania go z czepeczkiem.

PAN: Co chcesz powiedzieć przez swój czepeczek?

KUBUŚ: Czepeczek jest to ubranie głowy, które wkłada się niemowlętom.

PAN: Rozumiem. I jakżeż wzięła się do tych oczepin?

KUBUŚ: Wszyscy skupili się koło kominka. Lekarz, zmacawszy puls chorego i znalazłszy, że jest bardzo nietęgi, przysiadł sobie koło łóżka. Wspomniana dama zbliżyła się doń i nawiązała rozmowę, tak aby chory nie stracił ni słowa z tego, co mu zamierzali włożyć w mózgownicę.

DAMA: I cóż, doktorze, co nam powiesz nowego o pani de Parme?

DOKTOR: Przed chwilą upewniano mnie, że stan jest beznadziejny.

DAMA: Ta księżniczka zawsze zdradzała niezwykłą pobożność. Skoro tylko uczuła się w niebezpieczeństwie, sama zażądała natychmiast spowiedzi i sakramentów.