PAN: Zatem gospodyni księdza proboszcza?
KUBUŚ: Niech się pan nie zakłada, bo pan znów przegra.
PAN: Zatem jego siostrzenica...?
KUBUŚ: Jego siostrzenica aż dławiła się od złości i nabożeństwa; dwie cnoty, które bardzo dobrze czują się w swoim sąsiedztwie, ale w których sąsiedztwie ja czuję się fatalnie.
PAN: No, teraz myślę, że już zgadnę...
KUBUŚ: Ja wcale nie myślę.
PAN: W pewien dzień jarmarczny lub targowy...
KUBUŚ: Ani jarmarczny, ani targowy.
PAN: Poszedłeś do miasta.
KUBUŚ: Nie poszedłem wcale do miasta.