— Czy nie widzisz — rzekła półgłosem — że ja chcę, abyś skończył?”... Kończę tedy, nabieram tchu, kończę jeszcze raz; pani Zuzia zaś...
PAN: Wzięła ci dziewictwo, którego nie miałeś?
KUBUŚ: W istocie; ale Zuzia nie dała się oszukać, uśmiechnęła się i rzekła: „Ładnie sobie zakpiłeś z mego kpiarza: hultaj z ciebie”.
— Co pani chce przez to powiedzieć, pani Zuzanno?
— Nic, nic; wiesz dobrze, o czym myślę. Oszukaj mnie tak samo od czasu do czasu, a przebaczę ci... — Związałem wiklinę, wziąłem na plecy i wróciliśmy każde do siebie, do domu.
PAN: Bez małego odpoczynku w drodze?
KUBUŚ: Bez.
PAN: Tak niedaleko było z pastwiska do wsi?
KUBUŚ: Nie dalej niż ze wsi do pastwiska.
PAN: Tylko tyle była warta?