MAŁGORZATA: Niekiedy.

KUBUŚ: Musi go to przerażać.

MAŁGORZATA: Oswoił się...

Małgorzata przyszła nieco do siebie z omdlenia i rzekła: „Chodziło mi po głowie, że na weselu przed tygodniem mąż mój i Zuzi dworowali sobie z ciebie; żal mi się ciebie zrobiło i tak na mnie przyszło, sama nie wiem co”.

KUBUŚ: Za dobra jest pani.

MAŁGORZATA: Nie lubię jak sobie z kogo żartują. Myślałam o tym, że przy pierwszej sposobności zaczną na nowo i że mi to znowu sprawi przykrość.

KUBUŚ: Ależ od pani zależałoby tylko, aby był temu koniec.

MAŁGORZATA: A jak?

KUBUŚ: Gdyby mnie pani nauczyła...

MAŁGORZATA: Czego?