KUBUŚ: Tego, czego nie wiem i co ich tak pobudza do śmiechu; wtedy by już nie żartowali ze mnie.
MAŁGORZATA: Och! nie, nie. Wiem, że jesteś dobry chłopiec i nie powiedziałbyś nikomu; ale nie śmiałabym.
KUBUŚ: Dlaczego?
MAŁGORZATA: Bo bym nie śmiała.
KUBUŚ: Pani Małgorzato, niech mnie pani nauczy, ja będę strasznie wdzięczny, niech mnie pani nauczy... — Błagając w ten sposób, ściskałem jej ręce; ona ściskała również moje; całowałem ją w oczy, ona mnie w usta. Tymczasem zapadła zupełna noc. Rzekłem tedy: „ Widzę, pani Małgorzato, że pani nie jest dość życzliwa, aby mnie nauczyć; bardzo mnie to smuci. Ano, trudno, wstańmy, wracajmy do domu...”. Pani Małgorzata zamilkła; wzięła mnie za rękę, nie wiem, gdzie ją poprowadziła, ale faktem jest, iż wykrzyknąłem: „Nie ma nic! nie ma nic!”.
PAN: Łotrze! dubeltowy łotrze!
KUBUŚ: Faktem jest, iż była bardzo lekko odziana, ja także. Faktem jest, że trzymałem ciągle rękę tam, gdzie nie było nic u niej, ona zaś umieściła swoją tam, gdzie rzeczy miały się niezupełnie tak samo u mnie. Faktem jest, iż ja znalazłem się pod nią, a tym samym ona na mnie. Faktem jest, iż, ponieważ ja nie czyniłem nic, aby jej dopomóc, ona musiała wziąć cały trud na siebie. Faktem jest, iż oddawała się memu pouczeniu z takim przejęciem, iż przyszła chwila, w której myślałem, że umrze z wysiłku. Faktem jest, iż równie zamroczony jak ona i nie wiedząc sam, co mówię, wykrzyknąłem: „Ach, pani Zuziu, jak pani mi dobrze robi”.
PAN: Chcesz powiedzieć: pani Małgosiu.
KUBUŚ: Nie, nie. Faktem jest, iż pomieszałem jedno imię z drugim; i że zamiast powiedzieć: pani Małgosiu, powiedziałem: pani Zuziu. Faktem jest, iż wyznałem pani Małgorzacie, że tegoż samego, czego ona w swoim mniemaniu nauczyła mnie tego dnia, pani Zuzanna, nieco odmiennie co prawda, nauczyła mnie trzy albo cztery dni wprzódy. Faktem jest, iż rzekła: „Jak to! to Zuzia, nie ja?...” Faktem jest, iż odparłem: „Ani jedna ani druga”. Faktem jest, iż dworując sobie z niej samej, z Zuzi, z obu mężów (przy czym ona nie szczędziła mi pieszczotliwych obelg), znalazłem się na niej, a tym samym ona pode mną. Faktem jest, iż następnie, wyznawszy iż, robi jej to przyjemność, ale nie tyle, co w inny sposób, ona znalazła się na mnie, a tym samym ja pod nią. Faktem jest, iż po niejakiej chwili odpoczynku i milczenia nie znaleźliśmy się ani ona na spodzie, ani ja na górze, ani ona na górze, ani ja na spodzie; leżeliśmy bowiem i jedno, i drugie na boku, przy czym ona miała głowę pochyloną ku przodowi, a oba pośladki przyklejone od moich ud. Faktem jest, iż gdybym był mniej uczony, dobra pani Małgorzata byłaby mnie nauczyła wszystkiego, czego jeden człowiek może drugiego nauczyć. Faktem jest, iż dowlekliśmy się do wsi z niejaką trudnością. Faktem jest, iż mój ból gardła powiększył się mocno i nie ma nadziei, abym był zdolny mówić prędzej niż za dwa tygodnie.
PAN: I nie widziałeś już potem tych jejmości?