KUBUŚ: Z przeproszeniem pańskim, niejeden raz.

PAN: Obie?

KUBUŚ: Obie.

PAN: I nie poróżniły się z sobą?

KUBUŚ: Potrzebując nieraz wzajem swoich usług, tym serdeczniej się pokochały.

PAN: Nasze panie byłyby uczyniły to samo, ale każda ze swoim każdym... Śmiejesz się?

KUBUŚ: Za każdym razem, kiedy sobie przypomnę małego człowieczka krzyczącego, przeklinającego, pieniącego się, miotającego głową, nogami, rękami, całym ciałem i gotowego rzucić się ze sterty siana na łeb na szyję z narażeniem karku, nie mogę powstrzymać się od śmiechu.

PAN: A ten mały człowieczek, któż to taki? Mąż Zuzi?

KUBUŚ: Nie.

PAN: Małgosi?