PAN: Można; plaster jest szczegółem, historia opowiadaniem wszystkiego, co się działo w czasie, gdy się kochali.
KUBUŚ: A działo się dużo rzeczy?
PAN: Dużo.
KUBUŚ: W takim razie, jeśli pan każdej z nich dasz te same rozmiary co portretowi bohaterki, nie wybrniemy do Zielonych Świątek i przepadły moje i pańskie amory.
PAN: Bo też, Kubusiu, dlaczego przerwałeś mi tok?... Czy gdyś bawił u Desglands’a, nie zwrócił twej uwagi mały dzieciak?
KUBUŚ: Zły, uparty, zuchwały i chorowity? Owszem, zauważyłem.
PAN: To syn naturalny Desglands’a i pięknej wdowy.
KUBUŚ: To dziecko przysporzy mu sporo strapienia. Po pierwsze jedynak: dobra racja, aby wyrósł na nicponia; wie, że będzie bogaty: druga racja, aby wyrósł na nicponia.
PAN: A ponieważ jest chorowity, niczego go nie uczą, nie krępują, nie sprzeciwiają się w niczym: trzecia racja, aby wyrósł na nicponia.
KUBUŚ: Pewnej nocy ten miły kwiatek zaczął wydawać przeraźliwe krzyki. W jednej chwili cały dom stanął do góry nogami; wszystko się zbiega. Malec domaga się, aby ojciec wstał.