KUBUŚ: Tym gorzej dla pana.
PAN: Widzę, że masz na sercu ów długi i nudny portret wdowy; ale odpłaciłeś mi to, jak sądzę, z nawiązką długą i nudną historią kaprysu jej progenitury.
KUBUŚ: Jeśli takie pańskie zdanie, możesz pan podjąć historię ojca; ale już bez portretów, panie; nienawidzę portretów.
PAN: I dlaczegóż tak nienawidzisz portretów?
KUBUŚ: Bo są tak mało podobne, że kiedy przypadkiem spotka się oryginał, nigdy by go się nie poznało. Opowiadaj pan fakty, oddaj wiernie słowa, a wnet będę wiedział, z kim mam do czynienia. Jedno słowo, jeden ruch nauczyły mnie nieraz więcej niż gadulstwo całego miasta.
PAN: Jednego dnia Desglands...
KUBUŚ: Kiedy pana nie ma w domu, wchodzę niekiedy do biblioteki i biorę jaką książkę; najczęściej jest to książka historyczna.
PAN: Jednego dnia Desglands...
KUBUŚ: Opuszczam troskliwie wszystkie portrety.
PAN: Jednego dnia Desglands...