Zaledwie Kubuś znalazł się w łóżku, zasnął głębokim snem. Pan spędził noc przy jego wezgłowiu, macając puls i odwilżając kompresy. Kubuś, ocknąwszy się, ujrzał go przy tym zajęciu i rzekł: „Co pan tu robi?”.

PAN: Czuwam nad tobą. Jesteś moim sługą, gdy jestem chory lub zdrów; ale ja twoim, kiedy tobie co dolega.

KUBUŚ: Bardzom rad widzieć, że pan jest człowiek ludzki; niezbyt częsty to przymiot u panów, gdy chodzi o sługę.

PAN: Jak się ma głowa?

KUBUŚ: Równie dobrze jak belka, z którą się potykała.

PAN: Weź prześcieradło w zęby i szarpnij mocno... Co czujesz?

KUBUŚ: Nic; garnek wydaje się cały.

PAN: Tym lepiej. Co! ty zabierasz się do wstawania?

KUBUŚ: A cóż pan chce, abym tu robił?

PAN: Leżał spokojnie.