KUBUŚ: Moje zdanie jest, abyśmy zjedli śniadanie i ruszyli w drogę.

PAN: A koń?

KUBUŚ: Zostawiłem go u jego pana, uczciwego człowieka, godnego człowieka, który wziął go z powrotem za tyle, za ile go przedał.

PAN: A ten godny człowiek, ten uczciwy człowiek, czy wiesz, kto on zacz?

KUBUŚ: Nie.

PAN: Powiem ci, gdy będziemy w drodze.

KUBUŚ: Czemuż nie zaraz? Cóż za tajemnica?

PAN: Tajemnica czy nie, co ci zależy, czy usłyszysz ją teraz, czy za chwilę?

KUBUŚ: Nic a nic.

PAN: Ale potrzeba ci konia.