— Tym lepiej! to dobry znak.
— Dajcie mi spać, daruję panu ten opatrunek.
— Ostatecznie, może i tak zostać, śpij tedy...
To rzekłszy, zasuwa firanki; a ja nie śpię. W godzinę potem doktorowa rozsuwa firanki i mówi: „Wstawaj, dziecko, czeka na ciebie potrawka na słodko”.
— Pani doktorowo — odparłem boleściwym tonem — nie chce mi się jeść.
— Jedz, jedz, nie zapłacisz przez to ani więcej, ani mniej.
— Nie będę jadł.
— Tym lepiej! zostanie dla dzieci i dla mnie.
To rzekłszy, zasuwa firanki, woła dzieci i zasiadają z apetytem dokoła mojej potrawki.
Czytelniku, gdybym uczynił pauzę i podjął historię człowieka o jednej koszuli, ponieważ miał tylko jedno ciało naraz, rad bym wiedzieć, co byś o tym pomyślał? Że nie wiedząc, jak się wyplątać z historii, w jaką zabrnąłem, ratuję się bajeczką ukutą naprędce, aby zyskać na czasie i szukać jakiegoś sposobu wyłgania się z tej, którą rozpocząłem. Otóż, czytelniku, mylisz się pod każdym względem. Wiem, jak Kubuś wydobędzie się ze swej niedoli, a to, co wam opowiem o panu Gousse, człowieku o jednej koszuli, ponieważ miał tylko jedno ciało naraz, nie jest wcale bajką.