KUBUŚ: Któż to wie?

GOSPODYNI: Sami powiedzieli.

KUBUŚ: Dobra racja!...

Pan uczynił w stronę gospodyni znak, z którego zrozumiała, iż Kubuś ma mózg nieco zmącony. Odparła współczującym ruchem ramion i dodała: „W jego wieku! to bardzo smutne”.

KUBUŚ: Bardzo smutne nie wiedzieć nigdy, dokąd się wędruje.

GOSPODYNI: Starszy nazywa się margrabia des Arcis. Był to człowiek lubiący żyć, mający szalone szczęście do kobiet i mało wierzący w ich cnotę.

KUBUŚ: Miał słuszność.

GOSPODYNI: Panie Jakubie, przerywa pan.

KUBUŚ: Pani gospodyni Wielkiego Jelenia, nie mówię do pani.

GOSPODYNI: Znalazła się wszelako jedna, dość dziwaczna na to, aby się oprzeć panu margrabiemu. Nazywała się pani de la Pommeraye. Była to wdowa, szlachetnego rodu, cnotliwa, bogata i dumna. Pan des Arcis zerwał wszystkie znajomości, poświęcił się jedynie pani de La Pommeraye, otoczył ją najtkliwszymi staraniami. Za pomocą wszelkich możliwych poświęceń usiłował dowieść, że ją kocha, ofiarował nawet swą rękę; ale ta kobieta była tak nieszczęśliwa z pierwszym mężem, że... (Proszę pani? — Co takiego? — Klucz od skrzyni z owsem? — Popatrz, czy nie wisi na gwoździu, a jeśli go tam nie ma, popatrz przy skrzyni)... że wolałaby raczej wystawić się na wszelkiego rodzaju nieszczęścia niż na niebezpieczeństwo drugiego związku.