— Chcę podziękować duchowi Świętego Morza za to, że litościwie mnie wysłuchał. Przyniosłem dary.

Chuda postać mignęła i znikła w kępie drzew czerniejących pomiędzy głazami. Po chwili usłyszano kilkakrotne uderzenie, jakby młot walił w tarczę. Ten niski i posępny dźwięk rozległ się echem po wodzie i jaskiniach. Na to hasło szereg innych postaci szczupłych i wysokich zaczęło jakby wyrastać spod ziemi. Byli to szamani, którzy ze wszystkich stron, ścieżkami i rozpadlinami, podążali na szczyt strasznej skały, wszyscy w stożkowatych czapkach obwiązanych czerwoną wstęgą, w długich, ciasno przykrojonych szatach w białym i czarnym kolorze. Niełatwo było rozpoznać ich twarze; tylko przy blasku księżyca spod włochatych czapek lśniły oczy zimne jak Bajkał. Stu szamanów rozstąpiło się na dwa półkola. Wzięli między siebie Ajdara i długo śpiewali, a raczej gadali półszeptaną psalmodię.

Nastała chwila ciszy.

Nagle wszyscy razem wykrzyknęli, jak mogli najpotężniej.

— Dziękujemy! Dziękujemy! Dziękujemy, żeś poszczęścił temu oto człowiekowi! A teraz — rzekli do Ajdara — złóż ofiarę. Jeden worek rzuć przed siebie dla ducha wody, a drugi za siebie dla ducha skały.

Ajdar wziął z rąk niewolników dary i stanął na samym brzegu skały ściętej prostopadle do jeziora. Cisnął jeden trzos do wody; lekki plusk oznajmił, że Bajkał pochwycił ofiarę. Ajdar wydał krzyk pół radosny, pół dziki, podobny do krzyku drapieżnego ptaka. Przyklęknął, dziewięć razy czołem uderzył o kamienie, a potem nie oglądając się, cisnął za siebie drugi worek. Ten padł między szamanów, którzy tłoczyli się wokół niego, tworząc coraz ciaśniejsze półkole. Po chwili szamani znikli. Ajdar wstał w milczeniu i już chciał wyprowadzić Ludmiłę, kiedy nadbiegła Arguna. Kłaniała się nisko i prosiła:

— Zrób mi tę łaskę... chciałabym zapytać o przyszłość syna. Od dawna marzyłam, aby znaleźć się na Olchonie, tu odpowiedzi najprawdziwsze.. .

— A ja — wtrąciła Zutta, jedna z żon Ajdara — chciałabym wiedzieć, co się dzieje z moją siostrą, której dziesięć lat nie widziałam...

— Ja też chcę o coś zapytać — prosiła druga.

— I ja także! — wołały wszystkie po kolei.