— Czy to jest dobre?

— Takie sobie, trochę lepsze od piasku. Może chcesz skosztować? Ty zupełnie jak ptaszek, nie jesz, nie pijesz, może jak ptaszkowi potrzeba ci ziarenek?

— Ach, nie rób sobie kłopotu! — zawołała Ludmiła, ale Ajdar już stał przy stole Kubilaja.

Jeden z mandarynów, uradowany, że może komuś służyć narodową potrawą, podszedł do Ludmiły i po pięciu ukłonach ofiarował miseczkę i patyczki. Nie potrafiła z nich korzystać, ale na szczęście miała przy sobie złotą europejską łyżeczkę znalezioną między łupami Ajdara, którą przezornie zawsze nosiła na tatarskie uczty. Ryż był wyborny, dobrze przyprawiony i okraszony baranim tłuszczem. Miała ochotę poczęstować sąsiadeczkę, ale gdy się obejrzała, już jej nie było. Dziecko znużone długim siedzeniem wyruszyło na wędrówkę po namiocie i jak czółenko tkackie biegało nieustannie od matki do babki.

Tymczasem czary były coraz częściej napełniane. Ile razy książę wypijał nowy puchar, tyle razy trąby się odzywały i śpiewak występował z pieśnią, która wysławiała to Kujuka, to wspaniałość i hojność Turakiny, inny wspomniał zasługi Ogotaja, wreszcie zaczęto śpiewać stare pieśni mongolskie, coraz dziksze, coraz bardziej osobliwe. Po każdej z nich rozlegały się pioruny oklasków i okrzyków; patriotyzm tatarski wybuchał z wielką siłą. Ach, jakże się dziwić? Prawie cały świat leżał u ich stóp.

Branka właśnie kończyła ostatnie ziarna ryżu, kiedy do stołu podszedł jeden z tolholosów i pozdrowił Ajdara:

— Wszelkiego szczęścia, behadyrze!

— I tobie także! A dlaczegóż to dziś nie śpiewałeś? Przecie jesteś najlepszy; ludzie o tym wiedzą od gór karakorumskich do ałtajskich.

— O czym tu śpiewać? — odrzekł poeta, który miał twarz myślącą i wrażliwą, a przy tym niezmiernie ruchliwą, jak żywe srebro. — Już wszystko wyśpiewane. Step, wojna, zwycięstwo i znowu zwycięstwo, wojna i step, zawsze to samo, jak w modlitwie lamów.

Ajdar zdziwiony tą skargą łamał sobie głowę nad jakąś mądrą odpowiedzią, gdy w tej samej chwili raźnym krokiem podszedł do niego stary generał Czebe. Położył mu ogromne ręce na ramionach i wrzasnął: