Z czterech krańców ziemi.

Przerażone, piękniejsze od bagdadzkich róż.

Czarę mu podawały rękoma drżącymi.

On spojrzał raz na każdą i nie patrzył już.

Miał sto królestw, miał sto żon,

Szczeroturkusowy tron,

Ludzie przed nim bili czołem,

Bo był chanem, był Mongołem...

Tolholos umilkł. Nastała cisza.

— To mi dopiero śpiew! — zawołał Kujuk i klasnął w ręce.