Ajdar, którego błędne oczy ledwie ją rozpoznawały, zawołał półprzytomnie:
— Już? — Mówienie kosztowało go dużo wysiłku, więc tylko westchnął: — Trudno, nie można się sprzeciwiać księżnej... Wracasz do domu? — upewnił się na koniec.
— Nie, pojadę jeszcze do znajomych.
— Oj, to, to — pogroził jej figlarnie palcem — raz się ładnie ubrała i chce się wszystkim znajomym pokazać — powiedział i chwiejnym krokiem odprowadził żonę do wyjścia.
Kiedy Ludmiła spotkała się z orszakiem księżnej, behadyr natychmiast wrócił do przerwanej biesiady, rad, że się pozbył żony, która bądź co bądź kładła pęta na jego swobodę. Teraz był wolny jak ptak.
Rajski wieczór
Orszak Ludmiły zdumiał się niepomiernie na wieść, że trzeba się szykować do drogi; właśnie w najlepsze rozpoczynał wieczerzę. Pani, nie chcąc psuć zabawy, zostawiła biesiadników przy kubkach z kumysem i wybrawszy tylko czterech chrześcijańskich niewolników, dosiadła konia. Wkrótce minęła namioty rejentki121 i znalazła się przed domem Kuźmy.
Stary Kuźma pochodził z Kijowa. Miał tam suty kram, który przyćmiewał wszystkie inne, nawet „Gościnny Dwór”. Przy plądrowaniu miasta przez Tatarów razem ze swoim kramem został zaliczony do najcenniejszych zdobyczy. Odtąd nieustannie ciągano go za wojskiem. Darzyło mu się lepiej niż francuskiemu złotnikowi, Wilhelmowi Buchier, ojcu Filipka, ponieważ umiał sobie radzić z Azjatami. Kiedy obu mistrzów sprowadzono do Karakorum, Turakina nie wiedziała, którego wybrać. Ciężkie, według bizantyjskich wzorów kowane122, szczerozłote wyroby Słowianina, ozdabiane klejnotami grubymi jak orzechy, wprawiły ją w niekłamany zachwyt. Natomiast dzieła Wilhelma, filigranowe gotyckie naszyjniki, wydawały się jakieś wiotkie i nie dość błyszczące. Wszyscy stwierdzili, że jeśli taki delikatny, to powinien robić cacka dla dzieci. Toteż Kuźma bardzo szybko osiągnął znaczne stanowisko, został nadwornym złotnikiem cesarzowej, a Francuzowi zaledwie pozwolono być u niego czeladnikiem.
— To tutaj, proszę pani, tutaj — prowadził jeden z niewolników, pokazując drogę, na której stała już gromada ludzi.
— A co tu taki tłok? — zapytała Ludmiła.