Na dźwięk rodzinnej mowy twarz zakonnika pojaśniała.
— Skąd przybywasz, moja damo?
— Jestem polską chrześcijanką wziętą do niewoli już kilkanaście lat temu. Potrzebuję sakramentów świętych, wszystkiego co święte... Przyjechałam tutaj, żeby was powitać, ojcze. Ach, jakże byłabym szczęśliwa, gdybyście chcieli zajść do mnie w gościnę, choćby zaraz, bo nie wiem, jak długo będzie wolno mi pozostać... Potrzebuję duchowego wsparcia, słów pociechy! I nie tylko ja, lecz i moja przyjaciółka, Elżbieta.
— Teraz nie mogę — odparł stanowczo franciszkanin. — Muszę zajrzeć do mego towarzysza podróży, brata Bartolomea, który ze znużenia się rozchorował; leży u mnicha Sergiusza. Muszę także wstąpić do pewnej niewolnicy staruszki z ostatnią posługą kapłańską. Ale myślę, że za jakąś godzinę będę wolny.
— Ach! Dzięki! — zawołała Ludmiła.
Zostawiła jednego z niewolników, żeby misjonarzowi wskazał drogę, a sama popędziła do domu. Gdy tylko przekroczyła próg mieszkania, kazała je sprzątać, przystrajać i zastawiać suty podwieczorek.
Męża nie było w domu. Ludmiła pomyślała, że może to i lepiej, bo od kilku lat Ajdar nie znosił osób, które opowiadały o chrzcie lub o innych chrześcijańskich obrządkach. Pod tym względem stał się tak zawzięty, że branki zaczęły wątpić w jego nawrócenie.
Któregoś dnia powiedział do żony:
— Módl się, ile chcesz, spraszaj sobie kapłanów, ale już więcej nie gadaj o tej waszej „wodzie oczyszczającej”, bo jak się rozgniewam, to jestem gotów cię zabić, a potem byłoby mi przykro, doprawdy bardzo przykro!
Minęła godzina... przeszło jeszcze pół godziny... W końcu nadszedł oczekiwany gość. Elżbieta podsunęła mu jedyny w namiocie europejski sprzęt — gotyckie krzesło, a sama siadła na sofie. Rozpoczęło się przyjęcie na polski sposób, od poczęstunku. Gość nie odmawiał, był niezmiernie spracowany i głodny. W jego zachowaniu branki dostrzegły wytworność i elegancję, świadczącą o wysokiej kulturze, ową francuską urbanite, która pozwala na prostotę, szczerość i swobodę. Nie minęło pół godziny, a wszyscy troje rozmawiali, jakby się znali od lat.