— To mu się odcinać, ale jeno tyle, aby was na śmierć nie zarąbał. A cynglów1242 mi nie tykać. Boże broń! Związać i do miasta odstawić. Ale bez mordu, bo cała armia za nim stoi!

Potem cichszym głosem szepnął w ucho łowczemu:

— A gdyby chciał umykać, to niech sobie umyka zdrów. Byleście panienkę odbili, to i dosyć.

Po czym zakończył głośniej:

— Zrozumieli wy?

— Zrozumieli. Stanie się wedle1243 rozkazania — powtórzyli za łowczym wszyscy.

Wszyscy, oprócz jednego Korneliusa, który na samym końcu jechał cicho i pod szerokim giermakiem1244 ukrywał ruszniczkę.

Już też i most opadał, i furtę otwierano.

Majster pierwszy wyleciał. Za nim strzelcy kolejką1245. Holender zamykał pochód, i to w niejakiej odległości.

Belki pod nimi zahuczały.