— Co to jest?...
Jakiś łomot, niby spadająca lawina, runął po ich drodze. Groźne krzyki napełniły powietrze i pełno rąk otoczyło ich jakby sieć ruchoma.
Hedwiga krzyknęła głosem, w którym drgało najwyższe przerażenie. Poznała wychyloną ku sobie wściekłą twarz majstra i Johanna. Wyciągnął ręce otworzyste1252 jakby szczypce raka, chwytał ją wpół i chciał oderwać od Kazimierza. Ale ona jeszcze silniej przykrępowała się do towarzysza.
Ten objął ją lewą ręką, a prawą szukał broni. Do rapiera nie mógł dosięgnąć, bo mu go postać Hedwigi zasłaniała, więc tylko podwinął rękę i wyciągnął kordelas.
Błyszczący nóż świsnął w górze i już opadał na gruby kark majstra. Byłby mu rozpłatał miękką szyję, bo zamach był junacki1253, ale jeden ze strzelców burmistrzowych podstawił swój berdysz1254 i podbił Kazimierzowi rękę. Stal, zamiast uderzyć w szyję, obsunęła się po ramieniu majstra, którego gruby, wypchany rękaw rozdarł się i ciepłą krwią nasiąknął.
Kazimierz, gniewny, zwrócił się przeciw strzelcowi, co mu podbił rękę, świsnął znów kordelasem i ciął na odlew; strzelec stęknął i znikł mu z oczu. Młodzieniec obrócił się ku innym, którzy go ze wszech stron chwytali. Chciał dosięgnąć tego, co mu wstrzymywał konia, ale że ten był spieszony, więc jeździec mierzył ostrożnie, w obawie, aby głowy końskiej nie zranić i ucieczki sobie nie zamknąć.
W tej chwili rozległ się za nim wystrzał.
Pan Kazimierz wydał krzyk dziwny, roztworzył ręce, piana różowa na usta mu wybiegła, zamknął oczy i w tył się przegiął.
Byłby spadł z konia, gdyby nie Hedwiga, która przytrzymywała go w gwałtownym objęciu, sama przytrzymywana ciągle przez podchwytującego ją majstra.
Już mu się kilka razy wyśliznęła, już Kazimierz upadający z konia pociągnął ją za sobą, gdy pan Johann wbił swoją szponiastą rękę za jej krezę. Twardy kołnierz zaczął ją dusić jakby stryczek. Dla złapania powietrza, w tył przechyliła głowę, ale ręka wciąż dociągała kołnierz — w oczach jej się zrobiło czarno, ręce obezwładniały — wpół zadławiona i zupełnie już bezprzytomna padła na piersi majstra.