Mówiąc to, podniosła i rozwinęła drugi papierek.
— Tu coś po naszemu napisano. Co to jest?
I stanąwszy w pasie światła bijącym od okna, przebiegała kilkakrotnie oczami wyblakłe znaki pisma. Podczas tego czytania twarz jej zaczęła się mienić, ręce opadły jak bezwładne, oczy rozwarły się w ogromne koła.
— Jezus Maryja! — zawołała. — Co ja tu znalazłam!
— Co takiego? Co się z wacpanną dzieje?
— Czytaj wacpani... Masz...
Pani Flora wzięła papierek i chcąc głośno przeczytać, już otwierała usta, gdy Hedwiga chwyciła ją za ramię.
— Cicho... cicho... — szepnęła. — Czytaj to jeno dla siebie, aby kto nie posłyszał...
Pani Flora zaczęła wzrokiem przebiegać pismo i wnet i na jej twarzy odmalowało się wielkie wzruszenie. Podniosła ku Hedwidze oczy zdumione i jakby nieśmiałe.
— A to dopiero odkrycie! — rzekła. — Po prostu cudowne.