Hedwiga nagle spoważniała. Zwinęła na powrót ów papierek i nabożnie do ust go przycisnęła.
— Mój Boże! Tylem lat nosiła on szkaplirz i anim wiedziała, co mam!
Potem zapadła w głębokie zamyślenie.
— Powiedz wacpani, co z tym robić?
Pani Flora także się zamyśliła.
— Ja — rzekła po chwili z niejakim wahaniem — żebym tak była wacpanną, tobym tego panu Schultzowi nie pokazowała1364.
— I mnie się toż samo widzi. Żeby tak żyła pani Dorota, o! tobym pokazała, ale tera inaksza rzecz...
— Tak właśnie. On gotów by wacpannie taki skarb zabrać i nie oddać, jeno za twardymi kondycjami, abo i spaliłby onę kartkę, aby na zawdy ostać się jedynym wacpanny seniorem1365.
— Więc tedy co robić? Bo coś trza przecie zrobić. Ja licha dziewczyna i jeszcze we więzieniu, co ja poradzę? Wacpani takoż jeno białogłowa. Tu trza nam człeka łebskiego i przywiązałego1366, co by pojachał, szukał, weryfikował. Ach, żeby pan Kazimierz był przy zdrowiu!...
— Tak, ale nie jest przy zdrowiu i nie zara będzie. A to rzecz pilna, pilniejsza nad wszelakie jensze.