— Może to kopiec, ale dla mnie małej to była cała góra. Jam się tam zawdy gramoliła, aby patrzeć, jak się tam bawili moi trzej braciszkowie.

— Trzej? Więc i ty miałaś trzech? A pamiętasz, jak się nazowali?

— O, to pamiętam. Stasio, Adaś i Kazio.

— Boże mój! Toć ja jestem ten Kazio! Krysiu! Tyś moja Krysia!... Już teraz ja bym przysiągł, żeś ty prawdziwa Krysia!

I porwał ją w objęcia, i w gwałtownych uściskach zapytywał jeszcze:

— A pamiętasz ty starą klucznicę1564 Anusię?

— A jakoż! Tę z plastrem na oku?

— Tak, tak, właśnie. Ona wszystko wie!... A tę historię ze studnią pamiętasz?

— Ach, ze studnią! Abo ja to raz powiedałam pani starościnie, jak to Kaziowi biczyk wpadł do wody.

— A tak, tak, w sam raz biczyk.