— Ilem ja czasu był umarły? Nie wiem — ciągnął mówca. — To jeno pomnę, że gdym przyszedł do się, gdym się obaczył w celi oćca Błażeja, myślałem, żem już w paradisium1597 w klasztorze Pana Jezusa, gdzie święci posługują duszom wyszłym z konania, i dziękowałem Panu Bogu, że mię nie wsadził do miejsca pokuty, z czego zaprawdę ja, ciężki peccator1598, mogłem być kontent1599. Wszelako wyznam, żem był jeszcze kontentniejszy, kiedy mi powiedziano, żem żyw i jestem na tym samym świecie, po którym chodzi moja panna. Powiedziano mi takoż, jako i ona żywa i zdrowa i na mnie constante1600 myśli czekać, tak żem od onych ekstazów1601 mało drugi raz nie umierał. Dałem się tedy cierpliwie opatrować i wciąż niby spałem, jeno serce we mnie dyszało. Czasem też przychodziła służebna pani Korwiczkowej, tej, co to — jak mówiłem waszmościom — była naszą prowidencją1602. Ta mi gadała, jako panna Hedwiga... to jest panna Marianna, kłania się mnie i życzy zdrowia, i będzie onego Niemca zwodziła czekaniem aż do mego wyzdrowienia, a jak wyńdę z tej febris1603, to się dowiem o czymś takim, co nas wszystkich wyniesie na pinaculum1604 wszelakich szczęśliwości. Jam tedy precz leżał, a dzień i noc medytował, co to takiego być może. Aż kiedy gorączka we mnie oziębła, ociec Damian, dominikanin, spowiednik panny... Marianny, a człek mądry jako drugi Paweł święty, okazał mi ten szkaplirz z pisaniem i powiedział, jako panna Hedwiga nie chce tego skarbu powierzyć nikomu jenszemu, jeno temu, komu powierzyć ma i swoją personę. Wtedy jużem nie mógł uleżeć i chocia perswadowali, chocia chcieli wiązać mię do łoża, jam uciekł im z klasztora, kazał się zanieść na szkutę1605, położyli mię tam flisaki w izdebce na słomie i wieźli w górę Wisły bez dni kilka. Potem też i tylem już otrzeźwiał, żem się pachołkowi kazał wsadzić na konia, dotarli my do Warty i choć to ja nigdy w tych stroniech1606 nie bywał, wszelako, jakem zaczął od wsi do wsi zaglądać a dopytywać się, gdzie ona zaczarowana Dobrowola, takem i zajachał przed ganek imci pani starościny dobrodziki.
Na słuchaniu tej opowieści zeszła prawie cała wieczerza. Dania jedne po drugich mijały niepostrzeżenie z wielkim umartwieniem pana marszałka1607 i piwnicznego1608, bo goście jedli najwytworniejsze przysmaki, a żadnego nie pochwalili, łykali najlepsze wina i miody, a nie pomyśleli o zdrowiach.
Gdy pan Kazimierz dojeżdżał z opowiadaniem do dworu dobrowolskiego, już wety1609 były bliskie końca.
W tej chwili podano wielki puchar beznożny, zwany Kulasem, sadzony1610 starymi monetami. Na jego widok dopiero pan wojewoda przypomniał sobie, co należy czynić przy weselnej uczcie. Ujął zatem czarę w obie ogromne ręce, wstał i ogromnym głosem przemówił:
— Dawno to już ludzie mogli dokumentnie observare1611, że najmilszy niebu taki hymen, gdzie się łączy pulchrum cum bellico1612.
Stąd propensja1613 gładkich dziewek do rycerskich mężów. Stąd wdzięczna Cypryda1614 uśmiecha się do srogiego Marsa1615, Stąd i dzisiejsza oblubienica, którą by my dla jej urody chętliwie1616 zwali Pulcherią1617, ale którą dla chrześcijańskiej nabożności mianujemy Krystyną, ślubuje wiarę imci panu rotmistrzowi, na którego wojenne przewagi, mimo jego let1618 wczesnych, nieraz my już z admiracją1619 patrzali. A ile takowe stadła są na rękę niebu, to sama dziś Opatrzność pokazowa1620, kiedy jak ulał w dzień tego hymenu przysyła wieść mirakulozną1621 i jawnym to czyni, jako Pan Bóg, co zawdy lubi krzyże, tak singulare1622 pokrzyżował destynacje1623 tych dwóch sióstr i dwóch braci, że z onego krzyża wyszło im zbawienie. Tandem święcim dubeltowy1624 fest1625. Ciesz się więc dubeltowo, zacna rodzicielko, jako my się cieszymy wołający1626: Niech żyją państwo młodzi!
— Niech żyją! Vivant1627! Vivant! — odkrzyknięto zewsząd.
Kapelmistrz znudzony długą bezczynnością zerwał się wesoło, podniósł pałeczkę i muzykanci urżnęli fanfarę1628 godową1629. Na to hasło tylko czekał z dawna przyczajony puszkarz1630 i wnet pod oknami zaczęto bić z moździerzy.
Po zdrowiu państwa młodych pierwszy drużba wiodący rej1631 między młodzieżą, krępy i czupurny1632 pan Dederko, wstał z podniesionym pucharem.
— A teraz — wykrzyknął — zdrowie drugiej młodej pary, zacnego imci pana Koryckiego, Achilla1633 tej cudownej awantury, i pięknej Marianny czy Hedwigi, a po prawdzie powiedziawszy, nowej Heleny1634, co jęczy uwięziona w gdańskiej Troi! Obyśmy jak najrychlej pili na ich weselu!