Tymczasem pan wojewoda wołał:

— Mości panie rotmistrzu, nie ma rady! Z takową Rzymianką nie przelewki. Musisz waszmość jachać i zasługować1641 sobie dopiero na koronę szczęścia.

Pan młody wstał i, stuknąwszy o stół pustym kielichem, odpowiedział:

— Teraz tedy, kiedy moja małżonka sama spuszcza mię ze złotej obroży, wolno mi wyznać, że i memu braterskiemu sercu niemniej pilno do wytropienia mojej panny siostry i do naganki1642 na Niemców. Tedy jadę, i to tego momentu1643. Waszmość państwo dalej sobie zdrowi bankietujcie, ja siadam na koń i rżnę do Gdańska.

Wszyscy obecni przyklasnęli. Tylko pani starościna, położywszy dłoń na jego ręku, rzekła z niejakim wahaniem:

— Synku, dobry to ferwor1644, wszelako trzeba nam wiedzieć, czy imci panu Koryckiemu będzie wygodnie tak rychło mój dom opuszczać? Wszak ci on niedawno z konia zsiadł. A co gorzej, niedawno z łoża wstał. Wszak ci on kulą był połupan1645 i jeszcze wygląda jak mizerak. Może by chciał tę jedną noc się wywczasować1646?

Tak nalegała słowami, ale oczy jej, wlepione błagalnie w pana Kazimierza, mówiły co innego. Pan Kazimierz nie potrzebował podniety jej błagań. Zerwał się i krzyknął:

— Ja wywczasować? A toć ja pono i tak oka nie zmrużę, dopóka nie zliberujem1647 panny starościanki. A żebym był i na dwie połówki przełupan, tobym się kazał zszyć różową nicią i siadł nie mieszkając na koń, jak to natychmiast uczynię.

Tu pan Dederko podniósł kielich i zawołał:

— Oto mi godne kawalery! Takich lubię! Zdrowie dwóch zacnych przyszłych szwagrów!