— Ależ — odparł majster, wydzierając się dość szorstko z uścisku — mnie sumnienie w żaden manier1734 nie dezolowało. Za co? Jam tego kawalera nigdy nie zabijał, jenom odbierał, co kradzione, aże się doigrał guza, to ja temu nie krzyw1735, sam go szukał. Ale waszeć, panie burgemeister, po coś mię to tak szpetnie oszukiwał, straszył kaźnią i pomstą, acz wiedziałeś, że to udanie?

— Ja? Wiedziałem? Jak mi Bóg miły, nie wiedziałem. I nikt nie wiedział. Księża go tam w Oliwie schowali, a oliwą precz smarowali, aż się wylizał. Ale to była siurpryza. Jam się dopiero dzisia przed godziną dowiedział i nie mogę nachwalić się Pana Boga, boć za taki mordunek, toby my wszyscy mogli dostać pokutę.

Na to pan majster odrzekł z jakimś dziwnym uśmiechem:

— Ano to i ja powiem: chwalić Boga, że kawaler się wylizał, i tym ci bardziej, że teraz już on mi nie zawadza.

Słowa te zadziwiły obecnych. Wszyscy po sobie spojrzeli pytająco. Pan Kazimierz zaś, hamując wzruszenie, co mu na twarz wybuchało krwawymi rumieńcami, odrzekł z widocznym wysileniem:

— Słusznej inwidii1736 mógłbym ja popuścić cugle i byłoby to może dla mnie miłym, ale wolę brać model1737 z pana starościca i zmilczeć moje rekryminacje, przynajmniej do czasu, aż obaczę, co waszeć zamyślasz dalej czynić.

Stojąca ciągle we drzwiach Mina złożyła ręce i szepnęła:

— On gada! W biały dzień!

Gdy pan majster nic nie odpowiedział Kazimierzowi, rotmistrz zapytał z niejaką już niecierpliwością:

— Śmiem upraszać po raz wtóry: pokaż mi waszeć moją pannę siostrę i pozwól, abym co żywo zawiózł ją do naszej pani matki, która tam usycha z tęskności1738.