I znów pani Jadwiga podała myśl, aby przynajmniej panią Florę sprowadzić do dworu dobrowolskiego, już jeśli nie na długo, to chociaż na pierwsze miesiące żałoby. Pani starościna mniej chętnie tym razem przyzwalała, bo ją nieco straszył obraz owej niewiasty, ale — nie było co mówić — i owa niewiasta przyczyniła się do szczęścia córki, więc napisano zaprosiny.

Przez długi czas nie było żadnej odpowiedzi. Na koniec przyszła, z żałobną pieczątką, krótka i jękliwa.

Pani Flora submitowała się1813, jako nie może przybyć, „bo do śmierci nie opuści tego domu, gdzie na każdym kroku widzi andenkieny1814 i jakoby drogą umbrę1815 swojego Johanna”.

Aż oto po roku i kilku niedzielach przyszedł znowu list, ale teraz już z pieczęcią czerwoną, i to ogromną, magistracką. Osnowa listu była następująca.

Wielce mnie Miłościwa,

Jaśnie Wielmożna Imci Pani Starościno

Dobrodziejko!

Znając łaskę wielce mnie Miłościwej Imci Pani na mnie, mam onor donieść, jako w dniu wczorajszym połączyłam się węzłem małżeńskim in tertio voto1816 z imci panem Krzysztofem Freimuthem, wdowcem, prześwietnym burmistrzem miasta Gdańska. Co sobie mam za wielkie sygnum1817 łaski Bożej, albowiem imci pan Freimuth uczcił mię takowym afektem, co jako żyję na świecie, jeszczem nie widziała podobnie zacnej pasji. Przy tym człek to potężny. O wojażach już mi nie myśleć teraz, kiedy całki Gdańsk na mojej głowie, Wczora, z okazji naszego hymenu, cały dzień w mieście były festyny z ogniami, a z wieczora przeniosłam się do Burmistrzowego Dworu, gdzie żyję w królewskich luksusach, ale w kamienicy mego męża in secundo voto1818, ś. p. Johanna Schultza, ostawiłam monument1819 moich usług dla Jaśnie Wielmożnych Państwa. A racja takowa: kiedy Imci Panna Starościanka nas odjachała, zara ludzie poczęli po staremu stoić1820 podle1821 naszej kamienicy i wypatrować1822 ono skulptowane1823 okienko, i admirować1824, jako to przez taką cyrkumferencję1825 człowiecza persona mogła się przewinąć. Tedy mój mąż in secundo voto, ś.p. Johann Schultz, jako człek zagryźliwy1826, od którego piwnych ja humorów niemałom ucierpiała, irytował się na takowe tumulty i ze złości kazał ode środka zamurować okienko, tak co1827 w onej obręczy ostało się jeno wybielone wkląknięcie1828. Ale i to nie pomogło. Ludzie znowu stawali podle naszej kamienicy, aby się naśmiewać z onej złości. Teraz tedy, kiedy posesja po ś.p. Johannie Schultzu przeszła na mnie, zara wedle mojego nakazania skulptor1829 w onym wkląknięciu wyimainował1830 z kamienia głowę młodej frajleiny z krezą i cudną facjatą1831 na konterfekt1832 Jaśnie Wielmożnej Panny Starościanki. Zaś niżej zamalowana jest lazurem rozbujała1833 szarfa, zaś na szarfie złotymi literami napisane: Amor allatus est1834. Niechże ornament ten reprezentuje wdzięczne hommagium1835 dla

Jaśnie Wielmożnych Imci Państwa

od uniżonej sługi,