— Kto ci kazał to wszystko tu windować?
Panienka zmieszana odparła:
— Mnie się uwidziało... że sam dobrodziej chciał... Jego miłości nie smakuje nasze piwko i pierniczka ledwie nadkąsił, więc dałam petercymentu452... no i tych królewieckich marcypanków... Może będą lepiej do gustu?
— A będą, boś wacpanna wybrała nic, jeno serduszka.
Hedwiga zapłoniła się po same oczy.
— Wszak ci ja mam być siostrą, to winnam waszmości dać serce.
— Biorę tedy serduszko wacpanny.
To mówiąc, włożył do ust marcepanik i smakując w nim z rozkoszą, powtarzał:
— Aj! Co za specjalik! Do śmierci ta słodycz mi ostanie.
Hedwiga tymczasem, pochyliwszy kraskę, ze złotego jej dzioba lała napój gęsty i ciemny, tak że kielich z amarantowego stał się morderowym453.