— Bo mię fatygują537 te jego wyłupiaste ollenderskie oczy. Gdzie się ruszę, tam i te oczy za mną jak szpiegusy.
— Żebym jeno śmiał, tobym go przepędził na dziesiątą ulicę.
— Nie czyń tego waszmość, ja sama go przepędzę.
I obróciwszy się niedbale, przez ramię mówiła do Korneliusa:
— Skocz no asan po nowe powismo538 lnu. Znajdziesz tam w podwórku, na składzie.
Czeladnik zarumienił się i skoczył.
— Coś wacpanna zrobiła najlepszego? A toć on za moment znów przylezie?
— To ja go znów przepędzę, chociażby i dziesięć razów. Jakoż się nasza sąsiadka waszmości wydawa539? Urodziwa, co?
Mówiąc to, niespokojnie spojrzała w oczy Kazimierzowi. Ten się uśmiechnął z wewnętrznego zadowolenia.
— Hoża niewiasta — odparł — jeno musi być okrutnie540 rezolutna.