Pomiędzy młodzieżą najszczękliwiej stąpali, najbuńczuczniej wyglądali wojskowi od puckiej marynarki, którzy tego wieczora wszyscy znaleźli się w Gdańsku; a jak raróg621 jaśnieje wśród sokołów, tak wśród wojskowych jaśniał urodą i fantazją płomiennooki pan Kazimierz Korycki.
Bo pan Kazimierz jeszcze nie był wyjechał. Póki miał przed sobą cały ów jeden dzień zwłoki, zdawało mu się, że ma skarb nieprzebrany; ale nazajutrz, gdy przyszło na dobre do pożegnań, uczuł się tak nieszczęśliwy, że — jak to zwykle bywa w podobnych razach — zaczął z samym sobą wchodzić w układy.
„Kiedy — rozmyśliwał622 — mogłem sobie darować jeden dzionek, to mogę sobie pozwolić jeszcze jaką trzydniówkę, abo, dla okrągłości, choćby i całą niedzielę. Za jeden marny tydzień przecie mi pan ociec głowy nie zdejmie z karku?”
Odezwał się więc w następne623 słowa do mieszkańców Bursztynowego Domu:
— Zreflektował ja się. Po co mi dwa razy nawigować624 wedle625 całej Wisły? Wysłałem ja do pana miecznika pisanie, gdzie mu wyłuszczam wszelkie cyrkumstancje626 co do fatów627 panny Hedwigi. Jeśli tedy — jako mam sperandę628 — moje dorozumienia okażą się czystą veritas629, wonczas tuszę630 sobie, iż nie będę jachał doma, jeno sam pan ociec tu przyjedzie dla zrekognoskowania631 wdzięcznej córki, zaczem632 wszyscy razem będziemy mogli uczcić pana konsula jako jej salwatora633 i nacieszyć się sobą jako jedna familia.
Słowa te zostały przez wszystkich bardzo mile przyjęte; i rzeczywiście na trzeci dzień pan Kazimierz napisał do ojca, z tą wszakże różnicą, że w liście nie wspomniał ani słowa o Hedwidze, tylko tłumaczył się jakimiś trudnościami wojskowymi, które opóźniły jego wyjazd; było też w tych słowach i trochę prawdy, bo przy dobrej woli znalazły się pewne niedokładności w ukończeniu służby, które teraz, na wielkie zbudowanie swoich zwierzchników, tknięty naglą sumiennością, pan porucznik chciał koniecznie najrzetelniej dopełnić.
Tak usprawiedliwiwszy się we własnych oczach, Kazimierz zaczął żyć z dnia na dzień w tym czarodziejskim odurzeniu, co nie chce nic przewidywać, co gotowe jest przyjąć wyrok śmierci na jutro, byle dziś jeszcze nie stracić swego raju. Dziwił się tylko, jak mógł dwadzieścia kilka lat przeżyć na ziemi bez Hedwigi. Jak mógł kiedykolwiek spoglądać na inne białogłowy? A spoglądał... ach, tyle razy! Tak — ale dawniejsze jego spojrzenia nie były podobne do dzisiejszych; dawniej ciskał tylko iskrami oczu, a dzisiaj płomieniami serca. Dawniej wszystkie kobiety (byle ładne) miały dla niego równą wartość; dzisiaj czuł, widział i wiedział, że ta jedna to jest właśnie owa jedyna, która w księgach niebieskich została dla niego przed wiekami zapisana, darowana, słowem — tak jak śmierć — przeznaczona.
Ta pierwsza prawdziwa miłość promieniowała z jego serca niby pierścień ognisty, pod którego upalnością i serce ukochanej topniało jak rosa pod słońcem. Z początku przekonana, że to jest nieznane jej dotąd uczucie siostry dla brata, Hedwiga nie broniła się wcale od nowych, upajających wrażeń; jednakże po dniach kilkunastu, zaniepokojona stanem swojej duszy, już wybierała się do kościoła dominikanów dla zasięgnięcia rady od mądrego swego spowiednika, ojca Damiana, gdy nagle inna spowiedź sprowadziła niespodziany przewrót w jej pojęciach.
Pan Kazimierz — jak wiemy — w pierwszym zawiązku znajomości był rad swemu rzekomemu braterstwu; prędko mu jednak ono zaciążyło, bo jeśli pozwalało na pewną niewinną poufałość, za to wzbraniało wszelkich półsłówek i półwyznań, zmuszało go nawet do hamowania zbytniej wymowy oczu. Młody junak634 nie mógł długo znosić podobnych więzów i już po dwóch tygodniach je rozerwał. Stało się to bez żadnego z góry powziętego zamiaru, lecz w przystępie niecierpliwości. Widząc u Hedwigi coraz większe zdumienie nad jego dziwnym zachowaniem się względem „siostry”, wyznał jej nagle bez ogródki635, że nie jest bratem, a na poparcie swojego twierdzenia dodał:
— Wiem to dokumentnie, bom na koniec dostał ów respons636, gdzie pan ociec rememoruje637 mi, jako Krysia miała rok czwarty, kiedy ją poganie unieśli. Tedy, wedle daty, wacpanna nie możesz na żaden fason638 być mi siostrą i ja temu jestem bardzo rad.