Stoi, a z ludzkiej postaci,

Mocą czarownych omamień,

Coraz jakąś cząstkę traci,

I powoli wrasta w kamień.

Aż do piersi już był głazem,

A jeszcze mu błyszczą lica

Męstwa i siły wyrazem,

Czułością świeci źrenica.

— „Kto jesteś”, — zaklęty rzecze, —

„Coś te gmachy zdobył śmiało,