Zawirował nim, jakby maczugą.
Wielka grozo! wszystko zeń opada
Jednym rzutem: śmierć przed nami stoi.
I zaczaja się ku nam rozważnie,
Z siłą straszną, dyndając czerepem,
Jakby staruch. A my, zbitą ciżbą,
W drzwi walimy, przemieszani, w tłoku,
Ramionami prąc, łokciami robiąc6,
Gdy on ciosy wciąż szybsze wymierza,
Potężniejsze wciąż, wrzeszcząc okropnie: