tak krótko żyjąc i tak wiele pragnąc,
ku ocaleniu nas spokojem serca?
«O, głowo w ranach krwawych», i Maryja
łzami gorzkimi lepki proch omywa
z oblicza jego; łagodnie palcami
muska, osusza pot śmiertelny z włosów.
Na widnokręgu, skąd słońce się stacza,
za mgieł tumanem skrywając się zbitym,
wystrzela nagle blask, ale odbity.
I światło to rozlewa się przez wody,