co mam przez to rozumieć? Wróciłem do domu
i przejechałem mopem podłogę, każdy zakamarek.
Droga wolna. Mop. Chodzę, chodzę.
Piko
Cybernetyko! armio didżejów z offu
gmerająca w układach! Podłączyć się
do stolika, przy którym by do mnie mówiono
„ten w plażowej koszuli jest obleśny”.
No ale gość jest zwyczajnie lepszy, w dźwięki i w piłkarzyki
i trzeba z tym żyć na stojąco. Bezpiecznik?