Powiedzieli — nabierzcie wody! — aż zamigotało,
coś podważyli i stali w półkolu jak nad grobem,
a mój świętej pamięci niemal znów się mylił,
że to rura, rura. Jednak nabrałam wody
do miednicy, cebra i butelki po mleku.
Do wiadra nie nabrałam wody, tylko syk.
Kto biegł po schodach w ciężkich butach?
Zdążyłam ujrzeć plecy. Zmieniłam kapcie
i szłam do mojej palmy z butelką po mleku.