Mogłabyś być jego dziewczyną.

A ja nim. Jak to się ładnie wzmaga.

Papieros, jak się zdaje, go nie cieszy.

Mielibyśmy z pewnością dziecko.

Dziecko by się uwiesiło,

chciało, tato, plątało pod nogami.

— Czym mogę służyć?

Czym może służyć?

— Jak pan będzie taki smutny,

zawiążemy pana na kokardkę.