Plamy na ścianach pochodzą od życia.

Tę moją teorię jednak obalono,

kiedy zginąłem w gruzach. Wyobraźcie sobie,

ledwo wyszedłem z domu, runął strop i

umarłem zgnieciony. Resztę zrobiły gazety.

Na szczęście tragarze zdążyli wynieść szafy

z pościelą i szkłem, które pragnąłem nadać

koleją do bliskich. Szły długo. Potem brnąłem

z nimi sańmi w głębokim śniegu przez las.

W tym lesie spotkałem kiedyś myśliwego.