wychodziłem z twojego życia do drugiego pokoju

podlać kaktus, przestawić minerał na półce.

Co mogłaś, gdy krążyłem między tartakiem a groblą,

ty ze swą wiarą w odległość, mająca w zanadrzu

urodę, gniew, awantury, lecz coraz mniej sił do mnie?

W ciemnościach ten minerał świecił się, przybliżał.