W rozmowie z nauczycielem wiejskim dowiedziałem się, że dziecko każde uczy się lat osiem, chodząc do szkoły od szóstego do czternastego roku życia. Nauczyciel ma jednak rozkaz od zwierzchności tak wykształceniem kierować, aby młoda mazurska latorośl, wszedłszy do szkoły Polakiem, opuszczała ją Niemcem, bo król nie życzy sobie mieć innych poddanych, jak tylko Niemców.
System ten panuje dopiero od dziesięciu lat i przedtem język, w którym się dziecko kształciło, zależał od rodziców. Do roku 1810 były nawet w większych miastach gimnazja z językiem wykładowym polskim.
Czy rząd pruski osiągnie lepsze germanizacyjne rezultaty, chwyciwszy się takiego systemu szkolnego — to wielce wątpliwe. Lud tutejszy zupełnie i odwiecznie lojalny, szczerze do swej dynastii przywiązany, choć różny mową, nie dawał żadnego powodu do ustanawiania dlań jakichś praw wyjątkowych. Toteż dotąd germanizował on się stale, choć powoli, przez samo zetknięcie z wyższą kulturą.
Każdy wykształcony Mazur stawał się Niemcem, bo inteligencji swojskiej nie było. Ziemia mazurska była więc matecznikiem, oddającym wszystko, co miała zdolniejszego i lepszego, dla dobra kultury niemieckiej.
Czy tak będzie i nadal wobec rodzącego się ducha oporu, który jest zawsze skutkiem praw wyjątkowych — przyszłość pokaże. Istnienie i poczytność „Gazety Ludowej” zdaje się wskazywać, że lud ten martwym nie jest i może sama szkoła niemiecka zrodzi i powoła do życia młodą mazurską inteligencję.
Pod tym względem przykład germanizacji Górnego Śląska dużo daje do myślenia.
VII
„Kozaczki”. — Wyścig z pociągiem kolei żelaznej. — Jańsborsk.
Zniecierpliwieni długim postojem w Isnotach, widząc, że chmury bokiem jakoś przechodzą, ruszyliśmy dalej, aby przed nastaniem zmroku pojechać do Starej Ukty. Będziemy mieli około 9 kilometrów drogi ciągle przez las, toteż nauczyciel w Isnotach ostrzegł nas przed zbłądzeniem, radząc trzymać się słupów telegraficznych.
Dobrze znający swoją okolicę pedagog zauważył nasze zainteresowanie się krajem i jego ludnością; nie omieszkał też poinformować nas, że w pobliżu starej Ukty znajdują się kolonie, jak się wyrażał, „Kozacków”.