Cóż bowiem może być piękniejszego nad spokojne i lśniące wody obramowane ciemnych lasów aksamitem?

A lasy na pofałdowanym gruncie mazurskiej ziemicy falują swą poważną szatą i zda się chwilami, że dziewicze łono tej ziemi unosi się westchnieniem za kimś utraconym — za kochankiem z południa — za wykształconym Polakiem. Z nim to żyć marzyła pod jego kierownictwem i opieką, obiecywała sobie długie lata szczęścia i spokoju.

Marzenia prysły — luby ją opuścił, a przybył inny, wbrew woli opanował i oto teraz leży cicha i spokojna, pokorna i uległa. Ciche tylko westchnienie, wywoływane wiatru podmuchem, świadczy o żalu za utraconym marzeniem...

A te tysiące jezior i jeziorek, ciągnące się od Suwałk aż poza Wisłę? Tu na mazurskiej ziemi jakby sobie schadzkę naznaczyły. Tu gromadzą się najwięcej i najpoważniejsze. Stąd, od Śniardwego jeziora, wyciągają się one w postaci ramienia obejmującego w uścisku nieuchwytne i niewierne... południe.

A my na to nieczuli — my o tym nic nie wiemy.

Piękne są wysokie gór szczyty i górskie ustronia, lecz tylko dla śmiałych turystów dostępne. Na Mazurach darmo by kto szczytów szukał — gór wielkich nie znajdzie. Na każdym niemal kroku napotka za to urocze zakątki i łagodne wzgórza.

Nie tak one dumne, jak wyniosłe szczyty, bo dla wszystkich dostępne — dozwalają przecież oglądać szerokie horyzonty.

Obfitość lasów, pozostałych jeszcze z odwiecznych, mało zamieszkałych puszcz, a kupiących się44 naokoło części południowej wielkich jezior, rozsiewa w tych okolicach aromatyczną woń.

Piękna więc nie brak na tej bratniej ziemi. Wybrawszy jakieś urocze ustronie ponad jednym ze szmaragdowych jezior i pobudowawszy kilka willi z pewnymi wygodami, można by dać początek stacji klimatycznej, z pewnością dla swej bliskości chętnie przez nas odwiedzanej.

Obfitość kolei żelaznych i wyborne hotele, w każdym małym nawet miasteczku się znajdujące, zapewniają wszystkie wygody, jakie sobie pod słowem „zagranica” wyobrażamy.