— I będzie skakał po stołach i krzesłach — przerwała, śmiejąc się, matka. — Pozrzuca szklanki, filiżanki i narobi jeszcze tysiąc innych szkód.

— Skądże znowu! — odparł ojciec chrzestny. — Kot piekarza jest zręczny; chciałbym umieć tak zgrabnie, jak on, chodzić po pochyłym dachu.

— Tylko bez kotów w nocy! — prosiła Ludwika, która nie znosiła tych zwierząt.

— Właściwie ojciec chrzestny ma rację — rzekł radca — ale możemy również postawić pułapkę na myszy. Czy mamy w domu pułapkę?

— Pułapkę zrobi nam najlepiej ojciec chrzestny! — zawołał Fred. — Przecież to on ją wynalazł!

Wszyscy roześmieli się, a ponieważ pani radczyni nie miała w domu pułapki, ojciec chrzestny zaofiarował się, że ma kilka u siebie, i kazał natychmiast przynieść ze swego mieszkania doskonałą pułapkę na myszy.

Fred i Klara przypomnieli sobie dokładnie opowiadanie ojca chrzestnego o twardym orzechu. Kiedy kucharka przysmażała słoninę, Klara drżała na całym ciele i odezwała się do niej, jakby to ona była królową z bajki o Pirlipacie:

— Strzeż się, królowo, Mysibaby i jej rodziny!

A Fred wyjął szablę i zawołał:

— Niech tylko przyjdą, już ja im pokażę!