Swoje śliczne książeczki

I swoje sukieneczki!

Nie wiem, co zmiłowanie,

Stracisz swe ukochanie;

Dziadka zjem na śniadanie,

Hi — hi! Pi — pi! Kwik — kwik!

Klara była następnego ranka bardzo blada.

— Ta wstrętna mysz jeszcze się nie złapała — powiedziała matka, a myśląc, że Klara boi się myszy i opłakuje swoje cukierki, dodała: — Ale bądź spokojna, Klaro, już my ją wypędzimy! Jeżeli nie pomogą pułapki, to ojciec chrzestny sprowadzi swego szarego kota.

Zaledwie Klara znalazła się w bawialni, natychmiast podeszła do oszklonej szafy i łkając zwróciła się do Dziadka do Orzechów:

— Mój najdroższy, najlepszy panie Droselmajer, cóż ja, mała, nieszczęśliwa dziewczynka mogę dla pana uczynić? Gdybym nawet oddała na pogryzienie temu okropnemu Królowi Myszy wszystkie moje książki z obrazkami, a nawet tę śliczną nową sukienkę, którą dostałam na Gwiazdkę, to przecie zażąda on jeszcze więcej i nic już nie będę miała; wreszcie i mnie samą będzie chciał zagryźć zamiast pana. Ach, co mam uczynić, ja nieszczęśliwa, co mam uczynić?!