Może miesiąc upłynął od tego czasu, gdy pewnego dnia pani de Maintenon zawiadomiła pannę de Scudéry, że król pragnie się z nią zobaczyć wieczorem w apartamentach markizy.
Serce uderzyło jej gwałtownie; wiedziała, że los Brussona teraz się rozstrzygnie. Powiedziała o tym biednej Madelon, która zaczęła się żarliwie modlić do Najświętszej Panny i wszystkich świętych, aby obudzili w duszy króla przeświadczenie o niewinności Brussona.
A jednak zdawało się, że król zapomniał o całej sprawie. Bardzo długo rozmawiał uprzejmie i z ożywieniem z panią de Maintenon i z panną de Scudéry, nie wspomniał jednak ani jednym słowem o nieszczęśliwym Brussonie. Wreszcie wszedł Bontems, zbliżył się do króla i szepnął mu kilka słów do ucha tak cicho, że obie panie nic nie mogły usłyszeć.
Panna de Scudéry zadrżała. Wtem król powstał, podszedł do niej i rzekł z błyszczącymi oczyma:
— Życzę szczęścia, zacna pani! Oliwier Brusson, którym się pani opiekujesz, jest wolny!
Panna de Scudéry nie mogła wymówić słowa, łzy trysnęły jej z oczu, chciała się rzucić do nóg królowi.
Ale on powstrzymał ją, mówiąc:
— Nie dziękuj, nie dziękuj, zacna pani! Powinna byś zostać adwokatem w parlamencie i spory prawne rozstrzygać. Bo na świętego Dionizego, nikt na świecie nie zdoła się oprzeć potędze twej wymowy. Ale — dodał poważniej — gdy kogoś sama cnota bierze w obronę, czyż nie musi czuć się bezpiecznym przed każdym złym oskarżeniem, przed trybunałem Chambre ardente i przed wszystkimi trybunałami świata?
Dopiero teraz panna de Scudéry znalazła wyrazy, którymi zdołała wypowiedzieć swoją najgorętszą wdzięczność. Król przerwał jej uwagą, że na nią samą czeka w domu daleko gorętsza wdzięczność niż ta, jakiej on mógł od niej wymagać. Zapewne już w tej chwili szczęśliwy Oliwier obejmuje miłośnie swoją Madelon.
— Bontemps wypłaci pani tysiąc ludwików — zakończył król — zechciej je wręczyć w moim imieniu tej małej jako podarunek ślubny! Niechaj poślubi swego Brussona, który bynajmniej nie zasługuje na takie szczęście, ale potem niechaj oboje opuszczą Paryż. Taka jest moja wola!