— Dzięki Bogu! — usłyszał jej szept — Seabreaker.
Rzucił spojrzenie. Za nimi, w pełnym pędzie płynął holownik. W jednej chwili ogarnął niebezpieczeństwo.
Jednym susem znalazł się przy niej i przyłożył jej rękę do ust, po czym wytężył się, by ją zawlec do kabiny. Przez chwilę mocowali się ze sobą, aż barka chwiała się pod nimi. Udało jej się wyswobodzić z jego rąk. Wysunął dłoń, by ją pochwycić, ale było za późno: rzuciła się głową przed siebie w wodę.
Do jego uszu doszedł przenikliwy głos maszyn holownika i uświadomił sobie, że jej czyn miał świadków. Szybkim krokiem skierował się do kabiny i zakręcił znów światło.
W tej chwili nadszedł Tiger Brown.
— Co się stało? — zapytał.
Helder chwilę nie dawał odpowiedzi. Wybuchając śmiechem, powiedział:
— Jeżeli uda nam się dostać do brzegu belgijskiego przed świtem, będziemy mieć niezwykłe szczęście.
Spojrzał w tył. Odległość między nim a ścigającymi wzmogła się znacznie, albowiem Seabreaker zwrócił się bokiem i nie wątpił, że zniżono łódź, aby wyratować dziewczynę.
— Jakoś — mówił na poły do siebie — wątpię, czy dostaniemy się do kontynentu.