Helder nic nie odpowiedział.

Po chwili dopiero zapytał:

— Musielibyśmy zawrócić. Gdzie jednak moglibyśmy wylądować?

Sternik zastanowił się.

— Moglibyśmy wrócić do Tamizy — odpowiedział.

Helder potrząsnął głową.

— Nie — odparł — to byłoby zbyt niebezpieczne.

— A może w Clacton78? — rzekł sternik — tam nikt nas nie zauważy. Mamy jeszcze ze cztery godziny do świtu.

O godzinie czwartej nad ranem dziób łodzi motorowej uderzył o piaski między Clacton a Walton. Mała załoga wyszła na brzeg.

— Co zrobić z łodzią? — zapytał Tiger Brown. Helder zawahał się. Nie miał ochoty utracić łodzi, która stanowiła ostatnią deskę ratunku. Wiedział jednak, że rano strażnicy nadbrzeżni mogliby odkryć łódź i policja miałaby wiadomość o jego wylądowaniu w Anglii. Kazał więc zatopić łódź i puścił się z Brownem do Clacton.