— Pozostań z nami do odjazdu — powiedział Bell — jeśli możesz nam poświęcić jeszcze godzinkę. Będzie nam nader miło.
Dorożka samochodowa powiozła ich do Regent Parku19, gdzie przechadzali się nad malowniczym stawem, gawędząc o wszystkim innym, tylko nie o najbliższych planach Bella.
Gdy zbliżał się czas odjazdu, Bell zdawał się zaniepokojony i roztargniony.
Nagle, bez uprzedniego wstępu, zwrócił się do Golda.
— Sądzę — rzekł — że Helder mówił ci, że zdradziłem tego Willettsa?
Gold był zaskoczony; nie pojmował, w jaki sposób Bell mógł był się o tym dowiedzieć.
— Mówił mi coś w tym rodzaju — przyznał — nie przywiązuję jednak wagi do słów Heldera.
— W tym wypadku zgadza się z prawdą — spokojnie zauważył Bell. — Zdradziłem Willettsa i nie zrobiłem tego bez poważnych powodów.
— Czy go już aresztowali?
— Jeszcze nie — odpowiedział — gdyż urządziłem to tak, żeby to się stało dopiero po moim wyjeździe z Anglii.